Lalka dla odważnych
Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. Musieli wrócić przed piętnastą. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Po incydencie z wybiciem sklepowej szyby, o który policja podejrzewała właściciela, Niemiec zaczął słabnąć, chudnąć. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu swoich funduszy: robił rachunki, odbierał produkty… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Ale gdym oderwał się od interesów, a nawet gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu.”. Oni dla osobistych celów umieją poruszyć wszelkie siły ziemskie, jakich my wręcz nie znamy.... Rozważała, ze gdyby posiadał znakomita ziemskie, a nie był parweniuszem, wtedy ma możliwość i miałby u niej szanse. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz w tym samym momencie zawiązała się między nimi w dyskusja.
Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. Po tym zapewnieniu goście dłużnika wyszli. W trakcie drogi nie padło ani jedno słowo. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-wszy raz spotkał się z przyjacielem.. Z czasami przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym wpływie miłości. Dalski był nieprawdopodobnie zakochany w dziewczynie. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu wyłącznie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Poprzez wiele następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu przez Wokulskiego. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, żeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Nie miał siły poinformować o ty czekającą na wiadomości Helenę. W rozmowie ze starym subiektem młody wynalazca przedstawił spersonalizowane zdanie o bezczynności arystokracji oraz zapewnił o ogromnym szacunku, którym darzył Wokulskiego.
[46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100]