38761 zapytał

Lalka dla odważnych

Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani jednak ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik korporacji, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Około dziewiątej spóźniony wbiegł trzeci subiekt, pan Mraczewski (blondynek z wąsikami), tłumacząc pośpiesznie powody spóźnienia. Chciałem w tym momencie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Dopiero po nim ukazywał się Jan Mincel i ucałowawszy stryja w rękę, stawał za swoim kontuarem, na którym w trakcie lata łapał muchy, a w zimie kreślił palcem lub pięścią jakieś figury. Przeglądając księgę dłużników posiadacz sklepu wyczytał, iż choćby wspominany Tomasz Łęcki posiada dług wynoszący sto czterdzieści tysięcy rubli, to ostatnimi czasy jego córka Izabela powiększył go zakupem portmonetki. W następnej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Paru takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Po wyjściu barona, Krzeszowska oznajmiła Wokulskiemu, iż był to jej mąż, z którym właśnie się rozwodzi. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z gotówki półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Pisała o skonwertowaniu, która w niej zaszła, prosząc o poradę w rozpoczęciu życia na własny rachunek. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na pomysł rozwiązania sytuacji. Wokulski jednak, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego miasta na wystawę - odmówił. Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był też dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki.

W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu również, ponieważ był eks-subiektem”. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski oraz dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się również, że tożsamo jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. W trakcie drogi baron jak w każdej sytuacji był zauroczony narzeczoną, Starski znowu miał względy u pani Wąsowskiej, a Ochocki powoził zaprzęgiem i cały czas umizgiwał się do Izabeli. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a właśnie razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Poprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Losy kamienicy rozstrzygnęły się definitywnie, gdy Krzeszowska za sto tysięcy rubli odkupiła ją od Wokulskiego (poprzednio próbowała zaniżyć cenę budynku, przysyłając najpierw listy z groźbami i pomówieniami, a w końcu własnego adwokata). Bohater natomiast cały czas idealizował swą wybrankę, pomimo iż cały czas nie otrzymał dokładnie sprecyzowanej odpowiedzi o jej zamiarach. Wszyscy ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Ażeby podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego poprzez Szlangbauma. W czasie Wielkiego Postu do Warszawy przyjechał słynny skrzypek Molinari. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do lokalu zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc tylko zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi. .

[38706] [38707] [38708] [38709] [38710] [38711] [38712] [38713] [38714] [38715] [38716] [38717] [38718] [38719] [38720] [38721] [38722] [38723] [38724] [38725] [38726] [38727] [38728] [38729] [38730] [38731] [38732] [38733] [38734] [38735] [38736] [38737] [38738] [38739] [38740] [38741] [38742] [38743] [38744] [38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760]