854 wybiciem

Lalka dla odważnych

W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z prywatnych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. - No - dodał po chwili - miałem również szalone szczęście." Choćby Izabela domyślała się trudnego położenia swej rodziny, to jej duma nie pozwalała pogodzić się z nową sytuacją. Wokulski był zdziwiony, a równocześnie rozczarowany tonem jej głosu i pogardą, która z niego biła w trakcie rozmowy: „Po całorocznej gorączce i tęsknocie przerywanej wybuchami szału skąd naraz ta obojętność? Gdyby można było jakiegoś człowieka nagle przerzucić z balowej sali do lasu albo z dusznego więzienia na chłodne obszerne pole, nie doznałby innych wrażeń ani głębszego zdumienia (. Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie. Starski wyrażał przyjemność z planowanych wspólnych wakacji. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego także jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki..

Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze dobrymi znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach”.. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, żeby zajął się kamienicą nabytą od Łęckich. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał nawet, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Mężczyźniudali na przegląd lokatorów. W następnym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Wyjechali na grzybobranie. Stanisław obiecał mu pracę w Wrocławiu pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się przez okno. Niecne plotki doszły też do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.

[799] [800] [801] [802] [803] [804] [805] [806] [807] [808] [809] [810] [811] [812] [813] [814] [815] [816] [817] [818] [819] [820] [821] [822] [823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853]