57458 wstydu

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wtedy to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę. Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z familią, a córka odwiedzała tylko hrabinę Karolową. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie.. Odtąd niedużo pamiętał o sklepie i o osobistych książkach, lecz stale szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach lub na odczytach. Podczas wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz bardzo często przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Rozdział XIII Wielkopańskie zabawy. Wokulski za tę zniewagę , a oprócz tego za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Florentyna zaprosiła do stołu. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do firmy Wokulskiego.

Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy przez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (tak samo prawa się przedstawiała, o ile chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór także chodzili na pokazania). Wokulski był wtedy młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat.. Czuł się oszukany. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie ilustrował się najlepiej. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do lokalu mieszkalnego rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Gdy wybrali się razem na przejażdżkę konną, w trakcie której jednoznacznie dawała mu do zrozumienia, że darzy go względami, a on dosadnie urwał rodzący się romans – oburzyła się, kazała mu odjechać i przysłać do siebie Starskiego, który z pewnością spełni jej zachcianki. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1szy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła posiadać podobną. Ażeby podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego przez Szlangbauma. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Gdy Szuman próbował go od tego odwieść, starania doktora spełzły na niczym.

[57403] [57404] [57405] [57406] [57407] [57408] [57409] [57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457]