51042 wręcz

Lalka dla odważnych

Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu.”. Ten stan chroniczny, męczący nad wszelki wyraz, lada okoliczność rozdmuchiwała w burzę.. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o poradę w wyborze rękawiczek.... Wpatrzył się całkiem dobrze w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że niemalże słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Z zamyślenia wyrwało go spotkanie z Wysockim, robotnikiem najemnym, byłym pracownikiem przy rozładowywaniu transportu w Bydgoszczy, który opowiedział o swoim ciężkim życiu. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji.

Po powrocie do lokalu mieszkalnego Wokulski zlecił Obermanowi zakupienie na jutrzejsze zilustrowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i posiada na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę także jadącego do majątku. Gdy Ci poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Dlatego także porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się spółce do handlu ze Wschodem. Mimo preferuje usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choćby był już stary, to jednakże na męża się nadawał… Podczas rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, żeby ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił sposób traktowania Marianny. W trakcie tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wyjazd do Paryża, do pracowni profesora Geista. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.

[50987] [50988] [50989] [50990] [50991] [50992] [50993] [50994] [50995] [50996] [50997] [50998] [50999] [51000] [51001] [51002] [51003] [51004] [51005] [51006] [51007] [51008] [51009] [51010] [51011] [51012] [51013] [51014] [51015] [51016] [51017] [51018] [51019] [51020] [51021] [51022] [51023] [51024] [51025] [51026] [51027] [51028] [51029] [51030] [51031] [51032] [51033] [51034] [51035] [51036] [51037] [51038] [51039] [51040] [51041]