848 wówczas

Lalka dla odważnych

Mincel i S. „Równie jak pokój, nie zmieniły się od ćwierć wieku zwyczaje pana Ignacego”: budził się o szóstej rano, ubierał, wypuszczał swego starego psa imieniem Ir na podwórze, by pół godziny w przyszłości otworzyć tylne drzwi sklepu. Tego dnia 1szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany. Sprzedał kalosze nabywcy, choć ten za bardzo ich nie potrzebował... ". Poświęcał także siły na wiedzę jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a również wpoił mu musztrę. Po krótkim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową.. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go całkiem dobrze: „- Nic znasz tych ludzi [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że pragnie ją tym kupić. Głowę zaprzątała mu jedynie jedna koncepcja – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. Gospodarz poprosił, by gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się tylko na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić.

Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził potwierdzenia. Pojedynek został ustalony. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. Po powrocie do domu Wokulski zlecił Obermanowi kupienie na jutrzejsze przedstawienie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była bez ustanku przebijana poprzez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-szy raz spotkał się z przyjacielem. Młodzieniec coraz później wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choćby biedak chował się przed nią na pełne dnie. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Odnawiał dla niej swój mieszkanie, skupywał zagraniczne meble, a nawet sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła mieć podobną. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się sugestie, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. .

[793] [794] [795] [796] [797] [798] [799] [800] [801] [802] [803] [804] [805] [806] [807] [808] [809] [810] [811] [812] [813] [814] [815] [816] [817] [818] [819] [820] [821] [822] [823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847]