Lalka dla odważnych
Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do swojego miejsca pracy. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał teraz oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Rano w dużej liczbie przypadków klientami byli służący albo biedacy... Odebrać je będziesz mogła, kiedy zechcesz, a w razie naszej śmierci dosłownie bez zwracania pożyczki” oraz informowała, że Wokulski ofiarował jej tysiąc rubli na ochronkę dla dzieci. Zrobił wówczas na niej złe złudzenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary.”. Subiekt wspominał czasy powstania na Węgrzech w latach 1846-1847, gdy podejmował bodaj najbardziej istotne decyzje w swoim życiu. Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w kilka dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera.
Podczas obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną. Non stop nie opuszczały go pomysłu, iż powinien sobie zasłużyć na pannę Izabelę. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, by o nic się nie martwiła (powiedział, ze z pewnością poszukają się chętni na używanie z ich krawieckich usług). Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a dodatkowo jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Ponadto hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Nagle w czasie rozmowy w salonie pojawił się Starski. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Pewnego dnia Staś zupełnie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Z w pewnych sytuacjach przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Wypowiedział się także o marnowaniu talentu przez Ochockiego, a przyczynę takiego stanu widział w zadufanej arystokracji, z której Julian się wywodził. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Mając poczucie emocjonalnego wyniszczenia, upadając i powstając, usiłował popełnić samobójstwo i rzucił się pod koła pociągu. Rozdział XV Dusza w letargu. Do uszu Rzeckiego dochodziły liczne plotki o miejscu pobytu Wokulskiego.
[52116] [52117] [52118] [52119] [52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169] [52170]