Lalka dla odważnych
Od razu dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do nabywców i dar przekonywania do zakupu towarów miał Mraczewski. Nie pozwalał sobie na to jednakże zbyt w większości przypadków, a jeżeli już już, to w kilka chwil uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, śpiesznie chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel.", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały zdjęcia świętych. W pewnej chwili Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal, zostanie zlicytowana. Rozdział VII Gołąb wychodzi na spotkanie węża. Chciał spostrzec płat nadrzecznej ziemi zasypanej śmieciami. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Zdał sobie sprawę, jak dużo zawdzięczał pobytowi na Syberii. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, żeby o nic się nie martwiła (powiedział, ze ze stuprocentową pewnością znajdą się chętni na używanie z ich krawieckich usług). Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go natomiast w tym Wam myśl, iż: „Stach nie jest taki głupi”.
Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Poinformował Ignacego, który czuł, że Stachowi dolega „(…) zła miłość”, że w banku są odłożone pieniądze na prowadzenie interesu. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni.. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu również, ponieważ był eks-subiektem”.”. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, ażeby zajął się kamienicą kupioną od Łęckich. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł pierwszy raz spostrzec zakup przyjaciela. W przypływie koncepcji na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie szukania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do lokalu mieszkalnego zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław bez wątpienia porzuci wszystko aby realizować się w badaniach naukowych. Na początku października adwokat Wokulskiego publicznie odczytał jego testament, z którego wynikało, że część majątku przypadała Ochockiemu, Rzeckiemu, pani Stawskiej, jak i Węgiełkowi , a oprócz tego braciom Wysockim.
[41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95]