12126 własnej

Lalka dla odważnych

Przenigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek.. Zaczął wypytywać Ignacego o detale tej wizyty. Izabela Łęcka była elegancką kobietą, wychowaną w komfortowych postanowieniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber , a dodatkowo donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Poszła się położyć, ponieważ nie mogła już wysłuchiwać samych pochwał na zagadnienie Wokulskiego. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że pragnie ją tym nabyć. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym czasie ich znajomości stała się źródłem treści o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). Rozważała, ze gdyby posiadał dobra ziemskie, a nie był parweniuszem, wtedy ma możliwość i miałby u niej szanse.

Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego posiadacza kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec ma możliwość w każdej sytuacji odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Zubożały arystokrata wrócił do lokalu mieszkalnego powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Tymczasem z nowiną o powrocie z za granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Machalski powiedział wówczas Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. - Ja - odpowiedział jakiś prawie obcy mi głos. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do mieszkania rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. W następnym mieszkaniu, zajmowanym poprzez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Na pytanie, czy mimo tego, że nie należy do arystokracji, ma możliwość zabiegać o jej względy, nie odpowiedziała konkretnie. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku ośrodki miejskie. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Dlatego również porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się korporacji do handlu ze Wschodem. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Suwałkach oraz, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem.

[12071] [12072] [12073] [12074] [12075] [12076] [12077] [12078] [12079] [12080] [12081] [12082] [12083] [12084] [12085] [12086] [12087] [12088] [12089] [12090] [12091] [12092] [12093] [12094] [12095] [12096] [12097] [12098] [12099] [12100] [12101] [12102] [12103] [12104] [12105] [12106] [12107] [12108] [12109] [12110] [12111] [12112] [12113] [12114] [12115] [12116] [12117] [12118] [12119] [12120] [12121] [12122] [12123] [12124] [12125]