Lalka dla odważnych
Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. Około trzynastej każdego dnia Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji. Gdzież prawda?. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Franca przeważnie sprowadzano do sklepu (…)”. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani wręcz iskry nadziei. Wokulski przypatrywał się jej bez ustanku. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wówczas już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Dosłownie pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa. W pewnym czasie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Była zawiedziona. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do korporacji Wokulskiego. Nazajutrz wezwał furmana Wysockiego i zapytał, czy przy jego mieszkaniu nie ma wolnego pokoju do wynajęcia dla uczciwej szwaczki. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1szy raz zaspał (po zademonstrowaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety.
Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu tylko trzydzieści tysięcy. Często odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w szczególną opiekę, muszę zatem przyznać, że w tym samym momencie zaszumiało mi w głowie, a w wiele minut później byłem kompletnie zapity. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a ponadto żołnierz wojen napoleońskich) okazało się także, że podobnie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni inni ludzie. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Była zdziwiona i zmieszana. Zaczęła czynić mu pewne nadzieje. Poprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Bohater przypominał sobie, w jaki metodę dostał się ze Skierniewic do Warszawy. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił metodę traktowania Marianny. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego propozycję pomimo uszu i obwieścił planowany wyjazd w interesach do Moskwy.
[30486] [30487] [30488] [30489] [30490] [30491] [30492] [30493] [30494] [30495] [30496] [30497] [30498] [30499] [30500] [30501] [30502] [30503] [30504] [30505] [30506] [30507] [30508] [30509] [30510] [30511] [30512] [30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540]