57464 wieść

Lalka dla odważnych

Nawet w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, ale jeszcze powinny zostały zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem... U ojca z kolei to portrety Napoleona zdobiły szare wnętrze czterech ścian: „Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie”. Rano w zdecydowanej większości przypadków klientami byli służący lub biedacy. Stary Mincel był fanatykiem pracy: dosłownie w niedzielę przesiadywał w sklepie. Po niedługim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową.. Pan Tomasz bywał kiedyś dosłownie na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego mieszkanie przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska.. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z gotówki półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania.

Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który cały czas ją zaskakiwał. Na te słowa podniecona dama także nabrała preferencje do zagranicznego wojażu. Do spotkania natomiast nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum osób, przeważnie starozakonnych. Wydedukował sobie, że Wokulski na pewno nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu gotówki w złym interesie. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Nachodziły go myśli, aby już nie wracać do Warszawy. Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. Dlatego także zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. Ażeby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął wręcz udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Ta bolesna wiadomość spowodował, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”.

[57409] [57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457] [57458] [57459] [57460] [57461] [57462] [57463]