12586 wielu

Lalka dla odważnych

Radca wspominał, iż młodzieniec w dzień pracował przy bufecie (w handlu winami i delikatesami), w nocy zaś pilnie się uczył: „Zachciało mu się być uczonym!. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas wielokrotnie zmieniał właścicieli. Tego dnia 1-szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany... Chciałem w tej chwili wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Dopiero po śniadaniu w sklepie robił się ruch. W 1850 roku Franc został na miejscu (na Podwalu) z towarami kolonialnymi, a Jan z galanterią przeniósł się do sklepu na Krakowskie Przedmieście (którym w czasie akcji powieści kieruje Ignacy Rzecki).. Nie zapomniał też o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z familią, a córka odwiedzała tylko hrabinę Karolową. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Łęcka uświadomiła sobie, iż w każdej chwili wzbudzali w niej odrazę wszyscy ludzie żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze.

Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do mieszkania Rzeckiego. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Wyczyny Stanisława systematycznie ją zaskakiwały. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Budynek miał być kupiony dla Wokulskiego, ale nie poprzez niego, gdyż figurantem na licytacji miał być Szlangbaum. Spacerował, a w okamgnieniu dostrzegł Łęcką z ojcem i hrabiną. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie. Mężczyźni uzgodnili ostatnie okoliczności pożyczki i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Wtedy subiekt zaproponował mu wyjście do teatru, na co młodszy przyjaciel po pewnym czasie przystał: „Poszedł do teatru i. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1szy raz ujrzeć zakup przyjaciela. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych przez schludną Stawską. Jednak znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Nowym Sączu oraz dodatkowo, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Uświadomił sobie, ze nie może zostawić Warszawy.

[12531] [12532] [12533] [12534] [12535] [12536] [12537] [12538] [12539] [12540] [12541] [12542] [12543] [12544] [12545] [12546] [12547] [12548] [12549] [12550] [12551] [12552] [12553] [12554] [12555] [12556] [12557] [12558] [12559] [12560] [12561] [12562] [12563] [12564] [12565] [12566] [12567] [12568] [12569] [12570] [12571] [12572] [12573] [12574] [12575] [12576] [12577] [12578] [12579] [12580] [12581] [12582] [12583] [12584] [12585]