19112 wiekuista

Lalka dla odważnych

O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do swojego miejsca pracy. Wracali mniej więcej czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!. Rano w większości wypadków klientami byli służący albo biedacy.”. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję ludzie zatem, jeżeli już zgodzisz się, trzy tysiące rubli kredyty na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. To straszni wszyscy ludzie. Jak dużo tam było pogardy dla marnego kupca. Co ja aktualnie będę robił? czym będę żył?. Skierował osobiste kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Chciał zobaczyć płat nadrzecznej świata zasypanej śmieciami. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył uzyskać fortunę na wojnie z Bułgarią, pomimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Wokulski zaproponował jej przemianę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i żeby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu.

Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Wokulski przyjął takie okoliczności. Po powrocie do lokalu mieszkalnego Wokulski zlecił Obermanowi nabycie na jutrzejsze zilustrowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Na koniec rozmowy Łęcki zaciągnął jeszcze kredyt u Wokulskego na bardzo dogodny procent. Mężczyznaten wmawiał synowi, aby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Przestał zaglądać do książek, najczęściej nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek nawet nie zaglądał”. Pewnego dnia Staś całkowicie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Tak też uczynił. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Stanisław obiecał mu pracę w Poznaniu pod warunkiem, że dobrze wykona obecne zlecenie. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Nie miał siły poinformować o ty czekającą na wiadomości Helenę.

[19057] [19058] [19059] [19060] [19061] [19062] [19063] [19064] [19065] [19066] [19067] [19068] [19069] [19070] [19071] [19072] [19073] [19074] [19075] [19076] [19077] [19078] [19079] [19080] [19081] [19082] [19083] [19084] [19085] [19086] [19087] [19088] [19089] [19090] [19091] [19092] [19093] [19094] [19095] [19096] [19097] [19098] [19099] [19100] [19101] [19102] [19103] [19104] [19105] [19106] [19107] [19108] [19109] [19110] [19111]