Lalka dla odważnych
Wracali około czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim.. wszystko pamiętaj…”. Pan Domański proponował zabranie chłopca do własnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca w każdej chwili mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, nieomalże wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich potrzeb”. Stary Mincel był fanatykiem pracy: wręcz w niedzielę przesiadywał w sklepie. Wówczas to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów. Toteż mój kapitał nieustannie wzrastający był w ciągłym ruchu. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, nawet śmieję się i jestem wesół, a mimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie.. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć.
Ma możliwość myślała o Apollinie?. Czuł wyłącznie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Gospodarz poprosił, aby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się tylko na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Na pytanie o możliwość podziękowania za jego obecne uprzejmości, rycerskim tonem poprosił o pozwolenie służenia jej w każdej sytuacji i we Ci, po czym pożegnał się i wyszedł. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na myśl rozwiązania sytuacji. Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle tylko mając przytomności, aby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. Rozdział VI Lasy, ruiny i czary. Z kolei priorytetowy bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Plany Rzeckiego natomiast się nie spełniły: przypadkiem ujrzał Stacha spacerującego pod oknami pałacu księcia, tęsknie spoglądającego w jego okna. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił sposób traktowania Marianny.
[49313] [49314] [49315] [49316] [49317] [49318] [49319] [49320] [49321] [49322] [49323] [49324] [49325] [49326] [49327] [49328] [49329] [49330] [49331] [49332] [49333] [49334] [49335] [49336] [49337] [49338] [49339] [49340] [49341] [49342] [49343] [49344] [49345] [49346] [49347] [49348] [49349] [49350] [49351] [49352] [49353] [49354] [49355] [49356] [49357] [49358] [49359] [49360] [49361] [49362] [49363] [49364] [49365] [49366] [49367]