Lalka dla odważnych
Musieli wrócić przed piętnastą. W lewym znowu oknie, napełnionym okazami krawatów, rękawiczek, kaloszy i perfum, miejsce środkowe zajmowały zabawki, częściej poruszające się”. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały obrazki świętych. Franca zazwyczaj sprowadzano do sklepu (…)”.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie swoją dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. Pan Tomasz bywał kiedyś nawet na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego mieszkanie przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Nie dziw, że pan Tomasz po śmierci wielkiego króla przez dwa miesiące nosił na kapeluszu krepę”. Dla niej nie istniała nawet siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”. Może mieć bardzo schludną, niemniej jednak jaką?.. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz od razu zawiązała się między nimi w dyskusja. Wokulski natomiast, mimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego miasta na wystawę - odmówił. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i wyłącznie głupiec ażeby ją przepuścił. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego.
Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i nadal się ucząc... Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1szy raz spostrzec zakup przyjaciela. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak niełatwo jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz 1-wszy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Zaczęła czynić mu bezsporne nadzieje. Stanisław obiecał mu pracę w Bydgoszczy pod warunkiem, że dobrze wykona teraźniejsze zlecenie. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Była dumna z sposobności nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Niecne plotki doszły też do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze sprzedaży klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że pragnie „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” , a ponadto Starskiemu, że może żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w pełnym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Śląsku oraz, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Nie zainteresował go wręcz fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników.
[6162] [6163] [6164] [6165] [6166] [6167] [6168] [6169] [6170] [6171] [6172] [6173] [6174] [6175] [6176] [6177] [6178] [6179] [6180] [6181] [6182] [6183] [6184] [6185] [6186] [6187] [6188] [6189] [6190] [6191] [6192] [6193] [6194] [6195] [6196] [6197] [6198] [6199] [6200] [6201] [6202] [6203] [6204] [6205] [6206] [6207] [6208] [6209] [6210] [6211] [6212] [6213] [6214] [6215] [6216]