57452 ważnej

Lalka dla odważnych

Z lokalu wychodził rzadko. Również ją musieli całować w rękę. - Grosz ten zarobiłem uczciwie, dosłownie ciężko, bardzo ciężko.. Gdyby nasze obowiązki były do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję ludzie zatem, o ile zgodzisz się, trzy tysiące rubli pożyczki na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Co ja teraz będę robił? czym będę żył?. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Stanisław przystał na tę propozycję i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w idealnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, żeby był jego sekundantem podczas pojedynku. Na drugi dzień Rzecki z Szumanem pojechali do hrabiego – Anglika, sekundanta Krzeszowskiego, aby uzgodnić szczegóły pojedynku. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża.

Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Nazajutrz Łęcki wysłał do bohatera list z prośbą, żeby przyszedł i uregulował jego długi u Żydów. Poprosił też, ażeby przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, aby płacili w terminie. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. Gdy Wokulski obsłużył już dziwnych gości (pułkownika oferującego oferty przewodnika po Paryżu, pana Escabeau sprzedającego karabiny oraz proszącą o pożyczkę baronową malującą portrety), ponownie wyszedł z hotelu podziwiać wspaniałą architekturę Paryża. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Łodzi o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uznawały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Między bohaterem a inteligentną Stawską zawiązała się nić przyjaźni: u niej czuł się dobrze i bezpiecznie. W trakcie rozmowy na temat ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. Przyznał, iż niestety polskie realia nigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, ażeby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.

[57397] [57398] [57399] [57400] [57401] [57402] [57403] [57404] [57405] [57406] [57407] [57408] [57409] [57410] [57411] [57412] [57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451]