Lalka dla odważnych
Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był w każdej chwili podobny – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu. Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych właściciela: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) , a ponadto Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet). O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Rano w wielu sytuacjach klientami byli służący albo biedacy. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wtedy to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wtedy wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś.. Przeglądając księgę dłużników posiadacz sklepu wyczytał, iż choć wspominany Tomasz Łęcki ma dług wynoszący sto czterdzieści tysięcy rubli, to jakiś czas temu jego córka Izabela powiększył go zakupem portmonetki. Oni umieją łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, wręcz – cierpliwie czekać.)A jak ona rozmawiała ze mną." Zapłać temu panu!. To wszystko przypominało mu spersonalizowane dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła.
Rozdział IX Kładki, na których spotykają się kobiety i mężczyźni różnych światów. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na pomysł rozwiązania sytuacji. Do spotkania jednakże nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Po wejściu kolejnego gościa, Henryka Szlangbauma (pracownika Wokulskiego, a syna nowego właściciela kamienicy), który oświadczył Łęckiemu, że jego ojciec może w każdej sytuacji odsprzedać nowy nabytek za taką samą sumę, którą na niego wydał, Łęcki się zdziwił i zamarł. Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z domu i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. W następnym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Rozdział III Człowiek szczęśliwy z miłości. Pobyt upływał na rozmowach, przejażdżkach i spacerach. Rozdział XV Dusza w letargu. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.
[1834] [1835] [1836] [1837] [1838] [1839] [1840] [1841] [1842] [1843] [1844] [1845] [1846] [1847] [1848] [1849] [1850] [1851] [1852] [1853] [1854] [1855] [1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888]