52175 usłyszał

Lalka dla odważnych

Wracali mniej więcej czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Nigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. Chciałem w chwili obecnej wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Właśnie, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Córka w gronie kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go swoją przyjaźnią i nawet chciał mu nadać tytuł hrabiego. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, non stop bił się z dręczącymi go myślami. Panie analogicznie jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Pan Tomasz poprosił, aby 1-wszy dochód wypłacił mu z góry, a późniejszych ażeby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. O trzynastej Wokulski udał się w odwiedziny do barona. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a oprócz tego jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli.

Rzecki zrozumiał wtedy, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, ażeby jedynie się przypodobać Łęckiej. Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego posiadacza. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej oraz relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a oprócz tego kłócącą się z nimi baronową. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, poprzez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego swojego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, ażeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia. To skłoniło go do wygłoszenia zdania na zagadnienie upadłej arystokracji, polskim społeczeństwie pozbawionym inteligencji oraz dodatkowo sile żydowskiego narodu. Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta.

[52120] [52121] [52122] [52123] [52124] [52125] [52126] [52127] [52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169] [52170] [52171] [52172] [52173] [52174]