Lalka dla odważnych
Kupcy warszawscy oraz dodatkowo okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod firmą J. Nie pozwalał sobie na to jednak zbyt w wielu wypadkach, a jeżeli już już, to w parę chwil uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, śpiesznie chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel. Do lokalu mieszkalnego rodziny Rzeckich przychodziło bardzo często dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (również woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy (nawet pan Domański ciut lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych posiadacza: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) oraz dodatkowo Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet). O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu matka starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę.. Czuł tylko, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Wokulski dał mu dziesięć rubli i powiedział, że od jutra ma przyjść do niego do pracy przy przewozach. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się wszyscy różnorakich światów. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla spółki, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Wydedukował sobie, że Wokulski na pewno nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył w szczególności wysoki % od powierzonego kapitału.
Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdej sytuacji, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Poprosił również, aby przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, aby płacili w terminie. Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i nadal się ucząc.. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. W trakcie podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, aby przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (dosłownie kolejny złoty interes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, niemniej jednak na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Natomiast znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Zaczęła czynić mu bezdyskusyjne nadzieje. Wkrótce potem Stanisław także opuścił Zasławek. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak i analizy ówczesnych wydarzeń. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do lokalu mieszkalnego zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. W trakcie tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wyjazd do Paryża, do pracowni profesora Geista.
[25784] [25785] [25786] [25787] [25788] [25789] [25790] [25791] [25792] [25793] [25794] [25795] [25796] [25797] [25798] [25799] [25800] [25801] [25802] [25803] [25804] [25805] [25806] [25807] [25808] [25809] [25810] [25811] [25812] [25813] [25814] [25815] [25816] [25817] [25818] [25819] [25820] [25821] [25822] [25823] [25824] [25825] [25826] [25827] [25828] [25829] [25830] [25831] [25832] [25833] [25834] [25835] [25836] [25837] [25838]