16805 umysłu

Lalka dla odważnych

. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, żeby uczyć się rzemiosła kupieckiego. Właśnie, gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć paru pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. Izabela Łęcka była elegancką kobietą, wychowaną w komfortowych ustaleniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć.”. Ile tam było pogardy dla marnego kupca. W następnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Był przyrodnikiem, chemikiem oraz wynalazcą pasjonatem, zakochanym w osobistych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał spostrzec własną klacz. Wokulski za tę zniewagę , a ponadto za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była systematycznie przebijana przez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy.

Zaniósł jednak korespondencję. Wokulski dał przeczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty oraz wyrażała radość, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie przedstawiał się najlepiej. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni ludzie. Miała na myśli studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Nachodziły go koncepcji, aby już nie wracać do Warszawy. Wokulski po raz 1-szy został z ukochaną w rzeczywistości sam na sam. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, może”. W tym czasie Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha nabyła dla osobistej córeczki lalkę po szczególnie przystępnej cenie. Szuman wygłosił także pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał majątkowe zdolności Żydów). Wokulski, w przypływie nowej nadziej na wspólną przyszłe lata, natychmiast złożył wizytę ukochanej, wyznał skruchę i podarował medalion z próbką metalu od Geista, co było równoznaczne z oświadczynami, ze złożeniem swego losu w ręce panny Izabeli. Małżeństwo się pogodziło. Dlatego również porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się spółce do handlu ze Wschodem. Oglądał reprodukcje malarstwa oraz dodatkowo rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne.

[16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779] [16780] [16781] [16782] [16783] [16784] [16785] [16786] [16787] [16788] [16789] [16790] [16791] [16792] [16793] [16794] [16795] [16796] [16797] [16798] [16799] [16800] [16801] [16802] [16803] [16804]