Lalka dla odważnych
Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, zatem postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”. Gdy zapytali Ignacego o jego zdanie, wyznał, iż „ciągnie” go sklepu Mincla na Podwalu, ażeby uczyć się rzemiosła kupieckiego... To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu osobistych funduszy: robił rachunki, odbierał produkty… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Niemniej jednak gdym oderwał się od interesów, a nawet gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca.”.... W następnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wówczas on aranżował niby przypadkowe spotkania. Miał za duże plany związane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił swoje powodzenie w miłości. Choć Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie.
Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a ponadto jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Wokulski jednakże, mimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego miasta na wystawę - odmówił. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu tylko trzydzieści tysięcy. Gość zapytał, czy może się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. - Zatem nikt?. - Ja - odpowiedział jakiś omal obcy mi głos. Przez zaborczość i zazdrość posunęła się wręcz do śledzenia, choć Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na prawie każde jej skinienie. Oglądał paryskie uliczki, kamienice, osób, zastanawiając się, dlaczego mieszkańcy stolicy Francji tak bardzo wyróżniają się od Warszawiaków. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym oddziaływaniu miłości. Musiał przejąć obowiązki Suzina, który wyjechał w celu załatwienia pozostałych interesów, radząc uprzednio przyjacielowi, ażeby nie zawracał sobie głowy Łęcką, ponieważ był kupcem z dużą sumą pieniędzy (zwróciły mu się wydatki poniesione przedtem w Wrocławiu). Ażeby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze w ogromnej liczbie przypadków przesiadywał u pięknej Heleny. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „może tak, może nie”. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do mieszkania zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia.
[7515] [7516] [7517] [7518] [7519] [7520] [7521] [7522] [7523] [7524] [7525] [7526] [7527] [7528] [7529] [7530] [7531] [7532] [7533] [7534] [7535] [7536] [7537] [7538] [7539] [7540] [7541] [7542] [7543] [7544] [7545] [7546] [7547] [7548] [7549] [7550] [7551] [7552] [7553] [7554] [7555] [7556] [7557] [7558] [7559] [7560] [7561] [7562] [7563] [7564] [7565] [7566] [7567] [7568] [7569]