44815 ujrzał

Lalka dla odważnych

Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas wielokrotnie zmieniał właścicieli. Po krótkim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać.”. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Zdał sobie sprawę, ile zawdzięczał pobytowi na Syberii. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a dodatkowo krążących po kościele osób, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Pan Ignacy otrzymał od Stacha dom przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone poprzez lata przez subiekta bibeloty związane z francuskim rodem cesarskim. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”. Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, aby o nic się nie martwiła (powiedział, ze bez wątpienia poszukają się chętni na użytkowanie z ich krawieckich usług). W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników.

Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a ponadto jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył w szczególności wysoki procent od powierzonego kapitału. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, dodatkowo podstawiając w sądzie fałszywych licytantów.. Od tej pory całkiem zmienił tryb życia(…)”. Mając wiele tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze przyjaciółmi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę też jadącego do majątku. Dzisiaj w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go często pan Łęcki z córką. Rozdział V Pod jednym dachem. Przedtem zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Bydgoszczy o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki traktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. W bohaterze coraz bardziej wzmagały się sugestie, co do trafności wyboru obiektu swych gorących uczuć. Oglądał reprodukcje malarstwa , a ponadto rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Przybyli do jego domu na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Katowicach, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.

[44760] [44761] [44762] [44763] [44764] [44765] [44766] [44767] [44768] [44769] [44770] [44771] [44772] [44773] [44774] [44775] [44776] [44777] [44778] [44779] [44780] [44781] [44782] [44783] [44784] [44785] [44786] [44787] [44788] [44789] [44790] [44791] [44792] [44793] [44794] [44795] [44796] [44797] [44798] [44799] [44800] [44801] [44802] [44803] [44804] [44805] [44806] [44807] [44808] [44809] [44810] [44811] [44812] [44813] [44814]