Lalka dla odważnych
Wokulski poprzez szkło butelek Na początku 1878 roku świat nękały masowe kłopoty. Byli w gronie nich ajent handlowy Szprot, fabrykant powozów pan Deklewski oraz dodatkowo radca Węgrowicz. Dosłownie w niedzielę wymyślał plany wystaw okiennych: „W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, niemniej jednak jeszcze powinny były zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Izabela Łęcka była ładną kobietą, wychowaną w komfortowych założeniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. To straszni kobiety i mężczyźni. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie. Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju! Uświadomił sobie, że po rocznej tęsknocie, o której jego ukochana nie miała pojęcia , a dodatkowo po zdarzeniu, którego był przed momentem uczestnikiem, nie czuł już do niej chyba nic ponad obojętność: „No, nigdy bym nie przypuszczał, że mogą istnieć tak cudowne kuracje. Jego bitewną przygodę zakończył upadek węgierskiej twierdzy. Wciąż natomiast myślami był na Starym Mieście i Podwalu. Wręcz pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w firmę. Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta.
Młodzieniec coraz w późniejszym czasie wracał z tych wizyt, a żona Mincla oszalała na jego punkcie: chodziła jak osowiała i robiła mężowi awantury z byle powodu, choć biedak chował się przed nią na całe dnie. Pewnego dnia Staś całkiem zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek.. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak bardzo trudno jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. W tym czasie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym oddziaływaniu miłości. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na spersonalizowane oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Szczecinie o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki potraktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a oprócz tego relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz kłócącą się z nimi baronową. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „ma możliwość tak, ma możliwość nie”. Poprosił Wokulskiego o potwierdzenie, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając jednocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, ażeby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława.
[23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481] [23482] [23483] [23484] [23485] [23486] [23487] [23488] [23489] [23490] [23491] [23492] [23493] [23494] [23495] [23496] [23497] [23498] [23499] [23500] [23501] [23502] [23503] [23504] [23505] [23506] [23507] [23508] [23509] [23510] [23511] [23512] [23513] [23514] [23515] [23516] [23517] [23518] [23519] [23520] [23521] [23522] [23523]