Lalka dla odważnych
Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Poinformował przyjaciela o indywidualnych planach: miał plan rozszerzyć sklep , a dodatkowo, żeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów.. Nie zapomniał też o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie. Łęcka uświadomiła sobie, iż zawsze wzbudzali w niej odrazę wszyscy ludzie żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery... Wokulski nie zgodził się. Do spotkania jednak nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i jedynie głupiec by ją przepuścił. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Milczenie. Mężczyźniudali na przegląd lokatorów.
Po pożegnaniu i umówieniu się na godzinę szesnastą na sesję z kupcami, Suzin wyszedł, a Wokulskiego znowu dopadły omamy. W tym czasie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Przeze mnietępne dni Wokulski dużo pracował. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. Poznał też kilka tajników kobiecej psychiki, które zdradziła mu sympatyczna i oryginalna arystokratka – Wąsowska. Na pytanie, czy pomimo tego, że nie należy do arystokracji, może zabiegać o jej względy, nie odpowiedziała konkretnie. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Wrocławiu o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uważały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Coraz w wielu przypadkach też słyszała, jak niektóre damy „z towarzystwa” zachwalały bohatera jako dobrą partię na męża (twierdził tak dosłownie sam książę). Zdenerwowała się jednakże zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. W czasie Wielkiego Postu do Warszawy przyjechał słynny skrzypek Molinari. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Małżeństwo się pogodziło. Baronowa zaczęła po cichu spłacać długi męża, a on w swoim zwyczaju ożywił domowe pielesze wizytami osób z towarzystwa. W dodatku około dwunastu tysięcy rubli przeznaczył na gratyfikacje dla inkasentów, woźnych, parobków i furmanów, a Węgiełkowi wyprawił huczne wesele, dał kilkaset rubli w prezencie i trzymał do chrztu urodzoną w tym okresie czasu córeczkę furmana Wysokiego (ponieważ dano jej imię Izabela, złożył dla dziewczynki pięćset rubli jako posag). Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[16725] [16726] [16727] [16728] [16729] [16730] [16731] [16732] [16733] [16734] [16735] [16736] [16737] [16738] [16739] [16740] [16741] [16742] [16743] [16744] [16745] [16746] [16747] [16748] [16749] [16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779]