Lalka dla odważnych
Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Siadał wtedy w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Tego dnia 1szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały obrazki świętych. Po niedługim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową.. W dodatku opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, pośród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie.". " Tyżeś to czy nie ty?. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym momencie ich znajomości stała się źródłem informacji o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w firmę.
Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to bez wątpienia wkradłby się w łaski Izabeli. Rozdział XIII Wielkopańskie zabawy. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach finansowych). Łęcki był bardzo zdenerwowany. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu także, ponieważ był eks-subiektem”. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. W tym okresie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Wokulski po raz 1-wszy został z ukochaną naprawdę sam na sam. Z kolei priorytetowy bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za znakomity dla niej - rozpieszczonej panny. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Baronowa zaczęła po cichu spłacać długi męża, a on w swoim zwyczaju ożywił domowe pielesze wizytami osób z towarzystwa.
[51297] [51298] [51299] [51300] [51301] [51302] [51303] [51304] [51305] [51306] [51307] [51308] [51309] [51310] [51311] [51312] [51313] [51314] [51315] [51316] [51317] [51318] [51319] [51320] [51321] [51322] [51323] [51324] [51325] [51326] [51327] [51328] [51329] [51330] [51331] [51332] [51333] [51334] [51335] [51336] [51337] [51338] [51339] [51340] [51341] [51342] [51343] [51344] [51345] [51346] [51347] [51348] [51349] [51350] [51351]