Lalka dla odważnych
Musieli wrócić przed piętnastą. Przenigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. Nie mając kompana do rozmowy „(…)w największym sekrecie pisywał pamiętnik”, skarbiec jego wszystkich przemyśleń. - No - dodał w okamgnieniu - miałem też szalone szczęście. Oni dla spersonalizowanych celów umieją poruszyć wszelkie siły ziemskie, jakich my dosłownie nie znamy. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego.)A jak ona rozmawiała ze mną. Wokulski zaproponował jej edycję „pracy” (utrzymywała się nierządu) i by nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. W trakcie wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w ogromnej liczbie przypadków przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w sprzedaży budynku. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników.
Dodatkowo hrabina odradzała młodszej krewnej wypad do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-szy raz spotkał się z przyjacielem. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. - Zatem ani jedna osoba nie zdecyduje się na próbę?!. Od tej pory całkiem zmienił tryb życia(…)”. Z powodu tych chorych pomysłu coraz bardzo często smutki topił w alkoholu. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Wyjechali na grzybobranie. Nie krył własnego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeśli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Sopocie , a ponadto, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Bohater przypominał sobie, w jaki sposób dostał się ze Skierniewic do Warszawy. Odwiedzali go liczni znajomi, a pomiędzy nich doktor Szuman (w trakcie jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) , a ponadto Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka poprzez własną córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli.
[8755] [8756] [8757] [8758] [8759] [8760] [8761] [8762] [8763] [8764] [8765] [8766] [8767] [8768] [8769] [8770] [8771] [8772] [8773] [8774] [8775] [8776] [8777] [8778] [8779] [8780] [8781] [8782] [8783] [8784] [8785] [8786] [8787] [8788] [8789] [8790] [8791] [8792] [8793] [8794] [8795] [8796] [8797] [8798] [8799] [8800] [8801] [8802] [8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809]