Lalka dla odważnych
Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. Przenigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków.. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, nawet powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi.”. Wszyscy ludzie interesują się nią, mówią o niej, składają hołdy jej poświęceniu, a znowu stary mąż jest mniej wymagający od męża w średnim wieku. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję wszyscy ludzie zatem, jeżeli już zgodzisz się, trzy tysiące rubli pożyczki na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go lepiej: „- Nic znasz tych osób [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy... Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego.
Gościem był także doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego. Po pożegnaniu ze zgromadzonymi nowo poznany młodzieniec zapytał kupca, czy ma możliwość mu towarzyszyć w drodze powrotnej. Obaj mężczyźni udali się w kierunku Łazienek. Tymczasem z nowiną o powrocie z poza granic Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Przy dogorywającej świeczce stał Wokulski. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i ma na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. W jednym domu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od paru miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Zrobiło mu się żal poznanego arystokraty. Z kolei zasadniczy bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. To wszystko natomiast pozwoliło kobiecie uświadomić sobie uczucie, którym obdarzyła bohatera. Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Baronowa Krzeszowska bardzo się zmieniła, czuła się samotna w wielkim mieszkaniu. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii.
[43916] [43917] [43918] [43919] [43920] [43921] [43922] [43923] [43924] [43925] [43926] [43927] [43928] [43929] [43930] [43931] [43932] [43933] [43934] [43935] [43936] [43937] [43938] [43939] [43940] [43941] [43942] [43943] [43944] [43945] [43946] [43947] [43948] [43949] [43950] [43951] [43952] [43953] [43954] [43955] [43956] [43957] [43958] [43959] [43960] [43961] [43962] [43963] [43964] [43965] [43966] [43967] [43968] [43969] [43970]