Lalka dla odważnych
Przeglądał produkty w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy itp przedmioty), ażeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Chciałem w tym momencie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki.... W towarzystwo arystokratyczne wprowadził go pan Łęcki, przedstawiając śmietankę towarzyską Warszawy. W tym samym czasie Izabela wróciła do lokalu mieszkalnego bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to należy Wokulski, „zwyczajny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w bardzo wielu przypadkach przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Rozdział XI Stare marzenia i nowe znajomości. Był przyrodnikiem, chemikiem oraz dodatkowo wynalazcą pasjonatem, zakochanym w prywatnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej.
Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny kiepska i rozgniewana. Przywitał go pan Tomasz i powiedział, że sprzedaje kamienicę, bo lokatorzy nie płacą (myślał, że Wokulski nie wie o jego kłopotach majątkowych). Na pytanie o możliwość podziękowania za jego dotychczasowe uprzejmości, rycerskim tonem poprosił o pozwolenie służenia jej zawsze i we Tobie, po czym pożegnał się i wyszedł. Obiecała, że już nie zejdzie na złą drogę. Po krótkiej i rzeczowej rozmowie ustalili okoliczności: Stanisław zobowiązał się opłacać pokój i sprzęty, póki Marianna nie stanie na nogi i poprosił, by żona furmana miała na nią oko i w razie problemów, by jej pomogła. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. W przypływie pomysłu na temat Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Wyjechali na grzybobranie. Nie poddając się, wciąż planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Wokulski, pochłonięty jedynie świadomością, że ukochana przyjęła oświadczyny i gotów „umrzeć u nóg panny”, w przypływie wspaniałomyślności zniszczył sfałszowany i hańbiący Maruszewicza weksel, co potraktowano w środowisku jako wyraz bezsilności kupca (a wszak uratował niegodziwca przed więzieniem). Aby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął nawet udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[16707] [16708] [16709] [16710] [16711] [16712] [16713] [16714] [16715] [16716] [16717] [16718] [16719] [16720] [16721] [16722] [16723] [16724] [16725] [16726] [16727] [16728] [16729] [16730] [16731] [16732] [16733] [16734] [16735] [16736] [16737] [16738] [16739] [16740] [16741] [16742] [16743] [16744] [16745] [16746] [16747] [16748] [16749] [16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761]