38800 temu

Lalka dla odważnych

". Niejednokrotnie nawet w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Wówczas to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś. Podkreślił, iż wszystko robił uczciwie i że jego pieniądze nie są naznaczone oszustwem: „- Nie bój się - ciągnął Wokulski.. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie zapewnienie, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać. Gardziła nim, mimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go nie gorzej: „- Nic znasz tych ludzi [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy... Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył zdobyć fortunę na wojnie z Bułgarią, mimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę.

Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził zgody. Opowiedziała o liście, który przysłał jej Krzeszowski i szacunku, z jakim wyraża się o jej gościu baron. Licytacja miała się rozpocząć za godzinę, więc poszedł do kościoła nieopodal i do cukierni, gdzie nasłuchał się różnorakich wywodów i rozważań Żydów na temat licytacji. Zaniósł jednakże korespondencję. Nazajutrz Łęcki wysłał do bohatera list z prośbą, ażeby przyszedł i uregulował jego długi u Żydów. Na koniec rozmowy Łęcki zaciągnął jeszcze kredyt u Wokulskego na bardzo dogodny %. Starski wyrażał przyjemność z planowanych wspólnych wakacji. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był również dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, aby kto z obecnych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to wszyscy umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. Po uczcie w piwnicy Stach przez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. W efekcie nikt nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”. W jednym lokalu mieszkalnego mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety.

[38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760] [38761] [38762] [38763] [38764] [38765] [38766] [38767] [38768] [38769] [38770] [38771] [38772] [38773] [38774] [38775] [38776] [38777] [38778] [38779] [38780] [38781] [38782] [38783] [38784] [38785] [38786] [38787] [38788] [38789] [38790] [38791] [38792] [38793] [38794] [38795] [38796] [38797] [38798] [38799]