Lalka dla odważnych
Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkakrotnie zmieniał właścicieli. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy. Kolejnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Po incydencie z wybiciem sklepowej szyby, o który policja podejrzewała posiadacza, Niemiec zaczął słabnąć, chudnąć.”. Każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju lokalu mieszkalnego: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę lub że on coś zepsuje. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym myśl osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zagwarantować, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie należy do najgorszych... Zrobiła na nim szczególne złudzenie. " Tyżeś to czy nie ty?.. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do domu. Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą w chwili obecnej odstąpić od planowanej spółki.
Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do spółki Wokulskiego. Choćby Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Wyznała, że jej smutno, gdy po przedstawieniach zamiast bukietów kwiatów, tragik nagradzany jest jedynie skromnymi brawami. Po powrocie do lokalu Wokulski zlecił Obermanowi nabycie na jutrzejsze przedstawienie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, by w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Mówił, że to wielka i jedyna okazja, i tylko głupiec aby ją przepuścił. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę zawsze, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Gdy Wokulski obsłużył już dziwnych gości (pułkownika oferującego oferty wykładu po Paryżu, pana Escabeau sprzedającego karabiny , a dodatkowo proszącą o pożyczkę baronową malującą portrety), ponownie wyszedł z hotelu podziwiać wspaniałą architekturę Paryża. Uprzednio zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Poprosił Wokulskiego o potwierdzenie, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając jednocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, żeby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Nie krył swojego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne.
[53032] [53033] [53034] [53035] [53036] [53037] [53038] [53039] [53040] [53041] [53042] [53043] [53044] [53045] [53046] [53047] [53048] [53049] [53050] [53051] [53052] [53053] [53054] [53055] [53056] [53057] [53058] [53059] [53060] [53061] [53062] [53063] [53064] [53065] [53066] [53067] [53068] [53069] [53070] [53071] [53072] [53073] [53074] [53075] [53076] [53077] [53078] [53079] [53080] [53081] [53082] [53083] [53084] [53085] [53086]