Lalka dla odważnych
Rzecki podliczał wówczas dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. Franca przeważnie sprowadzano do sklepu (…)”. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć złotych, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak wiele zaoszczędził.. Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i pięć razy mniejszym zyskiem niż inni. Ale kupiec - jest pariasem. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył dostać fortunę na wojnie z Bułgarią, mimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. Do indywidualnej dyspozycji miał wręcz powóz. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Po paru dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. Bardzo zbliżył się do jej ojca, inni ludzie na mniej więcej go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Weszli do salonu, w którym siedziała Izabela i panna Florentyna.
Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył w szczególności wysoki % od powierzonego kapitału. Na koniec rozmowy Łęcki zaciągnął jeszcze kredyt u Wokulskego na bardzo dogodny %. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Z w pewnych sytuacjach przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a ponadto do teatru, kawiarni, muzeów. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. Udało mu się wręcz nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Nie poddając się, cały czas planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Między bohaterem a inteligentną Stawską zawiązała się nić przyjaźni: u niej czuł się dobrze i bezpiecznie. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław z całą pewnością porzuci wszystko aby realizować się w badaniach naukowych. Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia genialna innym”. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w całkowitym tego słowa znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Rozdział XVII Relacja narratora w trzeciej osobie.
[45755] [45756] [45757] [45758] [45759] [45760] [45761] [45762] [45763] [45764] [45765] [45766] [45767] [45768] [45769] [45770] [45771] [45772] [45773] [45774] [45775] [45776] [45777] [45778] [45779] [45780] [45781] [45782] [45783] [45784] [45785] [45786] [45787] [45788] [45789] [45790] [45791] [45792] [45793] [45794] [45795] [45796] [45797] [45798] [45799] [45800] [45801] [45802] [45803] [45804] [45805] [45806] [45807] [45808] [45809]