Lalka dla odważnych
Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Franca zwykle sprowadzano do sklepu (…)”. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, ile zaoszczędził. Córka pomiędzy kandydatów starających się o jej rękę mogła przebierać: „Wiktor Emanuel, oczarowany pięknością jego córki, zaszczycał go własną przyjaźnią i nawet chciał mu nadać tytuł hrabiego.. Rozdział VIII Medytacje żeby ochłonąć i zastanowić się nad Tobie, Wokulski wyszedł na spacer. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził brytyjski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Poweselał bardzo, gdy służący przyniósł list od Łęckiego z zaproszeniem na jutrzejszy obiad, argumentując, że jego córka preferuje bliżej poznać nowego znajomego. Łęcki zaproponował, że odda resztę pieniędzy pozostałych po spłaceniu długów, ze dystrybucji kamienicy (dwadzieścia %) Wokulskiemu na %. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma.
Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go natomiast w tym Tobie pomysł, iż: „Stach nie jest taki głupi”. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (też z mecenasem). Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując a dodatkowo, że się zatraca. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Przeważnie odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Zgodny chór jednak osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należy nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Przedtem zapytał pana Klejna, wynajmującego tam dom, o drogę. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie demonstrował się najlepiej. W tym okresie wyrzucał sobie, że ostatnie dwa lata zmarnował na uganianiu się za Łęcką. Przeze mnietępne dni Wokulski dużo pracował. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Podczas trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za znakomity dla niej - rozpieszczonej panny. Tak także się stało. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.
[20371] [20372] [20373] [20374] [20375] [20376] [20377] [20378] [20379] [20380] [20381] [20382] [20383] [20384] [20385] [20386] [20387] [20388] [20389] [20390] [20391] [20392] [20393] [20394] [20395] [20396] [20397] [20398] [20399] [20400] [20401] [20402] [20403] [20404] [20405] [20406] [20407] [20408] [20409] [20410] [20411] [20412] [20413] [20414] [20415] [20416] [20417] [20418] [20419] [20420] [20421] [20422] [20423] [20424] [20425]