Lalka dla odważnych
Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu. Wracali mniej więcej czternastej, a wówczas na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Nigdy zbyt daleko nie oddalał się myślami od swych wyuczonych obowiązków. W lewym znowu oknie, napełnionym okazami krawatów, rękawiczek, kaloszy i perfum, miejsce środkowe zajmowały zabawki, w wielu wypadkach poruszające się”. Nie pozwalał sobie na to natomiast zbyt często, a jeżeli już, to momentalnie uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, prędko chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w chwili obecnej oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Chciałem w tym momencie wyjąć pestkę, która wcisnęła się mi między zęby, gdy uczułem na plecach coś jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza”. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak wiele zaoszczędził. Po szybkim przygotowaniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce. Toteż mój kapitał non stop wzrastający był w ciągłym ruchu. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani dosłownie iskry nadziei.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było kilku senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte w późniejszym czasie wydarzeniami politycznymi i podróżami. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Wpatrzył się lepiej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że niemalże słychać szelest duchów wracających ku zachodowi.
Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla korporacji, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Rano w sklepie pan Ignacy, który 1szy raz zaspał (po zaprezentowaniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Nie zaprzeczył, mówiąc również, że usuwa jej wszystkie przeszkody spod nóg. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły.. Poza tym dowiedział się, że przecieka dach oraz dodatkowo, że żadna osoba nie wywozi śmieci. Z czasami przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a oprócz tego do teatru, kawiarni, muzeów. Opowiedziała wręcz o tym, jak kiedyś kochała się w jego stryju. Pan Rzecki nie przestawał marzyć o ożenku Stacha z panią Heleną, żeby nie być teoretykiem, podjął się swatania pary. Zdenerwowała się jednakże zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Szuman wygłosił również pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał majątkowe zdolności Żydów). Po powrocie dzień mylił mu się z nocą, stracił rachubę czasu. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego propozycję pomimo uszu i obwieścił planowany wypad w interesach do Moskwy.
[12181] [12182] [12183] [12184] [12185] [12186] [12187] [12188] [12189] [12190] [12191] [12192] [12193] [12194] [12195] [12196] [12197] [12198] [12199] [12200] [12201] [12202] [12203] [12204] [12205] [12206] [12207] [12208] [12209] [12210] [12211] [12212] [12213] [12214] [12215] [12216] [12217] [12218] [12219] [12220] [12221] [12222] [12223] [12224] [12225] [12226] [12227] [12228] [12229] [12230] [12231] [12232] [12233] [12234] [12235]