57468 szlafroka

Lalka dla odważnych

Sklepem pod nieobecność nowego właściciela zarządzał Rzecki: „Ani jednakże ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani dosłownie ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik korporacji, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego vis a vis mieszkania. Prócz tego można było dostrzec stojące w kącie pudło z gitarą, kanapę, blaszaną miednicę pod piecem , a ponadto starą szafę. Rzecki podliczał wówczas dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. ".", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Również ją musieli całować w rękę. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć złotych, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak dużo zaoszczędził. Izabela Łęcka była schludną kobietą, wychowaną w komfortowych ustaleniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. Może mieć bardzo schludną, niemniej jednak jaką?. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber oraz dodatkowo donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele).. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił.

Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Przez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie prawie że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz częściej przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Gościem był także doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w perfekcyjnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, ażeby był jego sekundantem podczas pojedynku. Bohater nie odmówił. Po wejściu do lokalu mieszkalnego bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do mieszkania rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. W dalszym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za znakomity dla niej - rozpieszczonej panny. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Niecne plotki doszły również do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Fakt przyjęcia oświadczyn przez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia wspaniała innym”.

[57413] [57414] [57415] [57416] [57417] [57418] [57419] [57420] [57421] [57422] [57423] [57424] [57425] [57426] [57427] [57428] [57429] [57430] [57431] [57432] [57433] [57434] [57435] [57436] [57437] [57438] [57439] [57440] [57441] [57442] [57443] [57444] [57445] [57446] [57447] [57448] [57449] [57450] [57451] [57452] [57453] [57454] [57455] [57456] [57457] [57458] [57459] [57460] [57461] [57462] [57463] [57464] [57465] [57466] [57467]