Lalka dla odważnych
Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł... Toteż mój kapitał cały czas wzrastający był w ciągłym ruchu. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad.. Gardziła nim, mimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go nie gorzej: „- Nic znasz tych osób [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy.. " Tyżeś to czy nie ty?. Poślubiła człowieka, który ją bił i był alkoholikiem. Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który wciąż ją zaskakiwał.
Po wejściu do lokalu bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Stanisław jednakże wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne wyrazu subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył w szczególności wysoki procent od powierzonego kapitału. Poprosił też, ażeby przyjaciel zbierał od ludzi komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, by płacili w terminie. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w przyszłości pracowali w Szczecinie). Bardzo często odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Zastali tam także pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież ażeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. - Zatem nawet jedna osoba nie zdecyduje się na próbę?!.”. Ażeby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze częstokroć przesiadywał u pięknej Heleny. Od czasu do czasu zastanawiał się jednakże nad jej skłonnością do odwzajemniania sympatii adorującym ją mężczyznom. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do mieszkania zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. Po doniesieniach przyjaciela o listownym szkalowaniu kobiety, Wokulski wysłał Rzeckiego z propozycją. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie.
[23427] [23428] [23429] [23430] [23431] [23432] [23433] [23434] [23435] [23436] [23437] [23438] [23439] [23440] [23441] [23442] [23443] [23444] [23445] [23446] [23447] [23448] [23449] [23450] [23451] [23452] [23453] [23454] [23455] [23456] [23457] [23458] [23459] [23460] [23461] [23462] [23463] [23464] [23465] [23466] [23467] [23468] [23469] [23470] [23471] [23472] [23473] [23474] [23475] [23476] [23477] [23478] [23479] [23480] [23481]