Lalka dla odważnych
W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z spersonalizowanych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na temat polityki jak o przyszłości sklepu. Jak nietrudno się domyślić, cel ich wizyt był w każdej sytuacji analogiczny – nieustanne rozmowy o wybitnym francuskim cesarzu. Poinformował przyjaciela o swoich planach: miał intencja rozszerzyć sklep oraz dodatkowo, żeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Po powrocie do pokoju służący Piotr przyniósł mężczyznom obiad. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a ogół uzupełniały różne ciekawe drobiazgi. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się ludzie sami inni ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a nawet te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata.. Jak dużo tam było pogardy dla marnego kupca. W kolejnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Gospodarz poprosił, ażeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się jedynie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Pan Tomasz poprosił, ażeby 1-wszy dochód pieniędzy wypłacił mu z góry, a późniejszych ażeby nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu. Podczas obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną.
Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. Rzecki w teatrze zauważył też Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego. Z listu wynikało oprócz tego, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum osób, w większości przypadków starozakonnych. W trakcie drogi nie padło ani jedno słowo. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Była zdziwiona i zmieszana. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Rozdział XIII Czas ucieka, wieczność pozostaje. Dlatego także porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się korporacji do handlu ze Wschodem.Podjął ostatnią decyzję rezygnacji z prowadzenia spółki do handlu ze Wschodem (mimo starań i próśb księcia, był nieugięty w swym postanowieniu, a kierownictwo powierzył Szlangbaumowi i Szumanowi, co spowodowało, że książę również od niej odstąpił). Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił metodę traktowania Marianny. W rozmowie ze starym subiektem młody wynalazca przedstawił swoje zdanie o bezczynności arystokracji , a dodatkowo zapewnił o ogromnym szacunku, którym darzył Wokulskiego. Dowiedziawszy się, że jego były podwładny, a obecny posiadacz sklepu podejrzewa go o wynoszenie towarów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.
[6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60]