Lalka dla odważnych
. ". „I tak się to zaczęło…” Rzecki wspomina, iż sklep Niemca za każdym razem mu się podobał, ilekroć ciotka go po coś do niego wysyłała: „biegłem po sprawunki i patrzyłem na okna wystawowe”. Dalszym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamusia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę.”. Dla niej nie istniała dosłownie siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”.. Może mieć bardzo schludną, niemniej jednak jaką?. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję kobiety i mężczyźni więc, jeżeli już zgodzisz się, trzy tysiące rubli pożyczki na zastaw wspomnianego serwisu i sreber." Zapłać temu panu!. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym momencie ich znajomości stała się źródłem treści o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami.
Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Dopiero po powrocie do domu przypomniała sobie, że posiada ich odwiedzić Wokulski. Choć Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to jednakże nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze zostały przeznaczone na szkołę dla syna). Po krótkiej i rzeczowej rozmowie ustalili okoliczności: Stanisław zobowiązał się opłacać pokój i sprzęty, póki Marianna nie stanie na nogi i poprosił, aby żona furmana miała na nią oko i w razie problemów, ażeby jej pomogła. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, ponadto podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Usiadłem więc z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. - krzyknął pan Leon załamując ręce. Wino Machalskiego było tak mocne, że w tym momencie straciłem przytomność. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Miała na pomysłu studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Natomiast znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Katowicach o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki potraktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki.
[15863] [15864] [15865] [15866] [15867] [15868] [15869] [15870] [15871] [15872] [15873] [15874] [15875] [15876] [15877] [15878] [15879] [15880] [15881] [15882] [15883] [15884] [15885] [15886] [15887] [15888] [15889] [15890] [15891] [15892] [15893] [15894] [15895] [15896] [15897] [15898] [15899] [15900] [15901] [15902] [15903] [15904] [15905] [15906] [15907] [15908] [15909] [15910] [15911] [15912] [15913] [15914] [15915] [15916] [15917]