50706 swej

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Sklepem pod nieobecność nowego właściciela zarządzał Rzecki: „Ani jednak ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do swojego miejsca pracy. Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem.. Prawie każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju lokalu: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę lub że on coś zepsuje.”. Wokulski przypatrywał się jej cały czas. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a teraz nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Podczas wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Choć przenigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Gospodarz poprosił, ażeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się tylko na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich.

Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. W drodze miał wrażenie, że inni ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i myślą, co także takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choć była warta siedemdziesiąt). Wydedukował sobie, że Wokulski na pewno nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu gotówki w złym interesie. Tymczasem lokaj Łęckich przyniósł list od Izabeli do Wokulskiego. Nagle w czasie rozmowy w salonie pojawił się Starski. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Nachodziły go koncepcji, by już nie wracać do Warszawy. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz o tym, że kobiety i mężczyźni śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Do kobiety docierała w pewnych sytuacjach pomysł, iż to być może efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. W czasie Wielkiego Postu do Warszawy przyjechał słynny skrzypek Molinari. Arystokratka zapewniła go, iż zachowanie kuzynki na raucie z Molinarim było jedynie odwetem za zainteresowanie Stanisława panią Heleną i podkreśliła, iż Łęcka darzy skrzypka jedynie pogardliwym stosunkiem. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Czując, że traci pamięć – przypominał sobie tabliczkę mnożenia.

[50651] [50652] [50653] [50654] [50655] [50656] [50657] [50658] [50659] [50660] [50661] [50662] [50663] [50664] [50665] [50666] [50667] [50668] [50669] [50670] [50671] [50672] [50673] [50674] [50675] [50676] [50677] [50678] [50679] [50680] [50681] [50682] [50683] [50684] [50685] [50686] [50687] [50688] [50689] [50690] [50691] [50692] [50693] [50694] [50695] [50696] [50697] [50698] [50699] [50700] [50701] [50702] [50703] [50704] [50705]