9369 swą

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Do mieszkania rodziny Rzeckich przychodziło w znaczącej liczbie przypadków dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (także woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli kobiety i mężczyźni (wręcz pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. Po paru miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika.. Łęcka uświadomiła sobie, iż w każdej sytuacji wzbudzali w niej odrazę wszyscy żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery.. W kolejnej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Głowę zaprzątała mu tylko jedna koncepcja – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. Był przyrodnikiem, chemikiem oraz wynalazcą pasjonatem, zakochanym w indywidualnych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w sprzedaży budynku. Ujrzał powóz, w którym siedziała panna Łęcka z ojcem, hrabina i prezesowa. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. W pewnym okresie bohatera potrącił baron Krzeszowski.

Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Rzecki w teatrze zauważył również Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną podczas gry Rossiego. Rano w sklepie pan Ignacy, który 1-szy raz zaspał (po przedstawieniu wstąpił do restauracji i wypił parę kieliszków), otrzymał anonimowy list, w którym jakaś kobieta oskarżała jego przyjaciela o dręczenie chorej kobiety. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, przy tym podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Poprosił również, ażeby przyjaciel zbierał od ludzi komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, aby płacili w terminie. W bardzo wielu sytuacjach odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Mówiła Stasiowi o swoich uczuciach, lecz spotykała się z obojętnością. - Ja - odpowiedział jakiś nieomalże obcy mi głos. Odbyło się dosłownie huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu. Minclowa bardzo kochała męża, oprócz swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. Wiele razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. W tym okresie czasu wykonał kilka dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi.

[9314] [9315] [9316] [9317] [9318] [9319] [9320] [9321] [9322] [9323] [9324] [9325] [9326] [9327] [9328] [9329] [9330] [9331] [9332] [9333] [9334] [9335] [9336] [9337] [9338] [9339] [9340] [9341] [9342] [9343] [9344] [9345] [9346] [9347] [9348] [9349] [9350] [9351] [9352] [9353] [9354] [9355] [9356] [9357] [9358] [9359] [9360] [9361] [9362] [9363] [9364] [9365] [9366] [9367] [9368]