Lalka dla odważnych
Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednak, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim.. Przez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Z rozmowy z ojcem dowiedziała się także, iż to aktualnie Stanisław wykupił ich srebra , a ponadto jego weksle. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego.. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Poznał dżokeja i obiecał mu sowite wynagrodzenie za wygraną. Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził zgody.
Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie ludzi. Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (zwłaszcza wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Podczas obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Po powrocie do lokalu mieszkalnego Wokulski zlecił Obermanowi kupienie na jutrzejsze zaprezentowanie w Teatrze Wielkim mnóstwa bukietów i wieńców kwiatów. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki metodę, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć procent, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści pięć. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej.. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał nawet, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (edukacji angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Gdy Wokulski obsłużył już dziwnych gości (pułkownika oferującego oferty wykładu po Paryżu, pana Escabeau sprzedającego karabiny , a dodatkowo proszącą o pożyczkę baronową malującą portrety), ponownie wyszedł z hotelu podziwiać wspaniałą architekturę Paryża. W trakcie rozmowy na zagadnienie ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. Przyznał, iż niestety polskie realia nigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. Dając dróżnikowi wiele sturublówek poradził, by na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Zaczął w wielu przypadkach wychodzić do aglomeracje, a nawet spotkał się z Wąsowską.
[17088] [17089] [17090] [17091] [17092] [17093] [17094] [17095] [17096] [17097] [17098] [17099] [17100] [17101] [17102] [17103] [17104] [17105] [17106] [17107] [17108] [17109] [17110] [17111] [17112] [17113] [17114] [17115] [17116] [17117] [17118] [17119] [17120] [17121] [17122] [17123] [17124] [17125] [17126] [17127] [17128] [17129] [17130] [17131] [17132] [17133] [17134] [17135] [17136] [17137] [17138] [17139] [17140] [17141] [17142]