42860 subiektów

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J.. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Rano w bardzo wielu sytuacjach klientami byli służący albo biedacy. Także ją musieli całować w rękę. Przez kilka lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wtedy wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop. Gruba gra?. Sytuacji nie poprawiał fakt, iż hrabina non stop wypominała dziewczynie, iż ta nie wyszła dotychczas za mąż i w ten sposób nie pomogła ojcu: „Marszałek nie jest wprawdzie Adonisem, no - niemniej jednak. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję kobiety i mężczyźni zatem, jeżeli już zgodzisz się, trzy tysiące rubli kredyty na zastaw wspomnianego serwisu i sreber.. Nie patrzyła na scenę, która teraz skupiała uwagę wszystkich, ale gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. Wpatrzył się całkiem dobrze w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że nieomalże słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Czuł jedynie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”.

Najbardziej niepokoił subiekta fakt, iż przyjaciel coraz w wielu wypadkach przebywał w kręgach arystokracji, co irytowało kupieckie środowiska, rozczarowane wielkopańską postawą Stanisława. Poznał dżokeja i obiecał mu sowite wynagrodzenie za wygraną. Zaskoczony niezadowoleniem Łęckiego, Wokulski troskliwie okładał go kompresami (pan Tomasz był bliski zapaści) i wyznaczył zwłaszcza wysoki procent od powierzonego kapitału. Stach spędził u niego jeszcze trzy lata, w trakcie których Rzecki uczył go losów dynastii Bonapartych.. Minclowa także chodziła nie dobra. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych przez schludną Stawską. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (edukacji angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Chciał zakupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Po pożegnaniu i umówieniu się na godzinę szesnastą na sesję z kupcami, Suzin wyszedł, a Wokulskiego znowu dopadły omamy. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Gdy wszyscy ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła posiadać podobną. Baronowa zaczęła po cichu spłacać długi męża, a on w swoim zwyczaju ożywił domowe pielesze wizytami ludzi z towarzystwa. Dając dróżnikowi wiele sturublówek poradził, żeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów.

[42805] [42806] [42807] [42808] [42809] [42810] [42811] [42812] [42813] [42814] [42815] [42816] [42817] [42818] [42819] [42820] [42821] [42822] [42823] [42824] [42825] [42826] [42827] [42828] [42829] [42830] [42831] [42832] [42833] [42834] [42835] [42836] [42837] [42838] [42839] [42840] [42841] [42842] [42843] [42844] [42845] [42846] [42847] [42848] [42849] [42850] [42851] [42852] [42853] [42854] [42855] [42856] [42857] [42858] [42859]