Lalka dla odważnych
Kupcy warszawscy , a ponadto okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod spółką J. Zajmował ponure mieszkanko z oknem wychodzącym na podwórze, z widokiem na mur stojącego vis a vis domu. Z lokalu mieszkalnego wychodził rzadko. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na pełne lato”.. Po incydencie z wybiciem sklepowej szyby, o który policja podejrzewała właściciela, Niemiec zaczął słabnąć, chudnąć. niemalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Zaczął wypytywać Ignacego o elementy tej wizyty. Rozdział VI W jaki sposób nowi Ci pojawiają się nad starymi horyzontami. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością.. Wpatrzył się lepiej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że nieomalże słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Wokulski zaproponował jej przeróbkę „pracy” (utrzymywała się nierządu) i aby nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża.
Na te wyrazu podniecona dama także nabrała preferencje do zagranicznego wojażu. Pisała o zmodyfikowaniu, która w niej zaszła, prosząc o pomoc w rozpoczęciu życia na własny rachunek. Rzecki zrozumiał wtedy, jak przyjaciel lekką ręką wydaje ciężko zarobione pieniądze, aby wyłącznie się przypodobać Łęckiej. Ignacy był oburzony łatwością, z jaką przyjaciel dał się omotać, nie czując w dodatku, że się zatraca. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. Najczęściej odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Pewnego dnia Staś całkiem zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Tak także uczynił. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę także jadącego do majątku. Dalski był niezwykle zakochany w dziewczynie. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej w każdej sytuacji kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Jednak znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Była dumna z sposobności nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to natomiast na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednak nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Poprosił Wokulskiego o zgodę, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając równocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, żeby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia.
[11841] [11842] [11843] [11844] [11845] [11846] [11847] [11848] [11849] [11850] [11851] [11852] [11853] [11854] [11855] [11856] [11857] [11858] [11859] [11860] [11861] [11862] [11863] [11864] [11865] [11866] [11867] [11868] [11869] [11870] [11871] [11872] [11873] [11874] [11875] [11876] [11877] [11878] [11879] [11880] [11881] [11882] [11883] [11884] [11885] [11886] [11887] [11888] [11889] [11890] [11891] [11892] [11893] [11894] [11895]