16801 sprzedania

Lalka dla odważnych

Przeglądał produkty w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy itd przedmioty), żeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. W sklepie prócz starego subiekta pracowało jeszcze trzech facetów. Lubił czasami wystawiać na stół sklepowe zabawki, by po nakręceniu ich wszystkich równocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa.. Z domu wychodził rzadko. Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Wokulski wyznał, iż to dzięki trwającemu konfliktowi zbrojnemu wzbogacił się, a szczegółowo dzięki bogatemu wspólnikowi i celnym inwestycjom. Co więcej opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, pośród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani wręcz iskry nadziei. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, kobiety i mężczyźni przestali ich zapraszać, a dosłownie odwiedzać. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Skierował osobiste kroki ulicą Karową w kierunku Wisły. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Gdy już nalazł się w kaplicy, podszedł do panny Łęckiej i hrabiny Karolowej, kwestujących na rzecz ochronki sierot, i złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota.

Pani Meliton informowała, iż pan Maruszewicz, znajomy skłóconego małżeństwa, ma zaproponować Stanisławowi zakup zwierzęcia, ulubieńca panny Łęckiej. Była zawiedziona. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Miał nadzieję sprzedać kamienicę za sto dwadzieścia tysięcy rubli (choćby była warta siedemdziesiąt). Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Wiele razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Na pytanie, czy pomimo tego, że nie trzeba do arystokracji, może zabiegać o jej względy, nie odpowiedziała konkretnie. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a teraz razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że wszyscy ludzie śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Była dumna z możliwości nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, cały czas bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii. Po propozycji właściciela mieszkania, odstąpił mężczyźnie osobiste dom.

[16746] [16747] [16748] [16749] [16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779] [16780] [16781] [16782] [16783] [16784] [16785] [16786] [16787] [16788] [16789] [16790] [16791] [16792] [16793] [16794] [16795] [16796] [16797] [16798] [16799] [16800]