Lalka dla odważnych
Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku edukacji i wyjechał do Irkucka. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Po szybkim zrobieniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce.. Mieszkał z córką Izabelą i kuzynką, panną Florentyną, kamerdynerem Mikołajem, jego żoną - kucharką i służącą Anusią. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz poprzez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością. Izabela przypomniała sobie, iż poznała „tego kupca” kilka dni temu w sklepie... Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył uzyskać fortunę na wojnie z Bułgarią, mimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Wokulski zaproponował jej modyfikację „pracy” (utrzymywała się nierządu) i by nie pozostać gołosłownym dał jej list polecający do magdalenek. Pan Ignacy otrzymał od Stacha dom przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone przez lata przez subiekta bibeloty powiązane z francuskim rodem cesarskim. Jej czas wypełniało organizowanie w swym lokalu schadzek dla zakochanych.
Kupił program wyścigów , a ponadto obstawił zakłady na konia. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Rzecki w teatrze zauważył także Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego. Natychmiast udała się do ojca, również zdziwionego tą informacją, i momentalnie oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego też jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer.. Przestał zaglądać do książek, w ogromnej liczbie przypadków nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek nawet nie zaglądał”. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił szczegóły ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Wcześniej zgodziła się na odwiedziny Wokulskiego w warszawskim mieszkaniu. W imieniu bohatera stary subiekt zachęcił Helenę do otwarcia swego własnego sklepu (na który Stanisław dał fundusze). W tym okresie wykonał wiele dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Suwałkach , a dodatkowo, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał ostatnimi czasy.
[11871] [11872] [11873] [11874] [11875] [11876] [11877] [11878] [11879] [11880] [11881] [11882] [11883] [11884] [11885] [11886] [11887] [11888] [11889] [11890] [11891] [11892] [11893] [11894] [11895] [11896] [11897] [11898] [11899] [11900] [11901] [11902] [11903] [11904] [11905] [11906] [11907] [11908] [11909] [11910] [11911] [11912] [11913] [11914] [11915] [11916] [11917] [11918] [11919] [11920] [11921] [11922] [11923] [11924] [11925]