Lalka dla odważnych
Prawe okno przeznaczone dla galanterii zbytkownych mieściło przeważnie jakiś brąz, porcelanową wazę, całą zastawę buduarowego stolika, dokoła których ustawiały się albumy, lichtarze, portmonety, wachlarze, w towarzystwie lasek, parasoli i niezliczonej ilości drobnych a eleganckich przedmiotów. ". Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w większości wypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Ogarnęła go tam dziwna choroba, przejawiająca się „bólem duszy”, doskwierającym mu do tego stopnia, iż chciało mu się „wyć” z bólu. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany przez nikogo, wyć z bólu jak pies. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy sami wszyscy, te same obyczaje, te same sprzęty, a dosłownie te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata...”. Rozdział VI W jaki sposób nowi inni ludzie pojawiają się nad starymi horyzontami. Uczuć własnych nie nazwałby miłością i w ogólności nie był bezdyskusyjny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku odpowiedni wyraz. Gdy już nalazł się w kaplicy, podszedł do panny Łęckiej i hrabiny Karolowej, kwestujących na rzecz ochronki sierot, i złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota. Gospodarz poprosił, żeby gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić.
Wokulski uświadomił sobie, że widział go uprzednio w towarzystwie Izabeli. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, niemniej jednak w zupełnej tajemnicy). Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Bardzo zbliżył się do jej ojca, wszyscy na około go zachwalali, a najbardziej prezesowa. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla korporacji, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Do sklepu przyszli pan Mraczewski z Rosjaninem Suzinem, partnerem Stanisława w interesach, który próbował namówić wspólnika na interes w Paryżu i duży zarobek. Wskutek niepomyślnego obrotu spraw baronowa dostała spazmów i wściekłości. Milczenie. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Z czasem przyzwyczaił się do tego „dziwnego” ośrodki miejskie, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a ponadto do teatru, kawiarni, muzeów. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszystkie kobiety. Rozdział XV Dusza w letargu.
[30501] [30502] [30503] [30504] [30505] [30506] [30507] [30508] [30509] [30510] [30511] [30512] [30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540] [30541] [30542] [30543] [30544] [30545] [30546] [30547] [30548] [30549] [30550] [30551] [30552] [30553] [30554] [30555]