Lalka dla odważnych
Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie intencja dnia. Szukałem ustroni tak pustej, gdzie bym mógł upaść na ziemię i nie podsłuchany poprzez nikogo, wyć z bólu jak pies. Zresztą, mój Boże, któż nam broni posiadać na dnie duszy jakiś ideał, o którym myśl osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zapewnić, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie należy do najgorszych. Podczas obiadu jej ojciec opowiadał o Wokulskim, zachwycając się jego majętnością i zacnością.. Mimochodem zaglądał w zapadnięte poniżej bruku okna, z których wyłaniała się nędza.. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a ponadto pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w późniejszym czasie w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego. Wyczyny Stanisława ciągle ją zaskakiwały. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Wyznała, że jej smutno, gdy po przedstawieniach zamiast bukietów kwiatów, tragik nagradzany jest jedynie skromnymi brawami.
Łęcki był bardzo zdenerwowany. W swej relacji nie zapomniał zaznaczyć pomocy Stanisława. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Nazajutrz Łęcki wysłał do bohatera list z prośbą, ażeby przyszedł i uregulował jego długi u Żydów. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, ażeby kto z obecnych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to wszyscy ludzie umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. Po uczcie w piwnicy Stach poprzez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Aby wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, zasadniczy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze osobistych sklepów. Zdenerwowała się jednak zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. Zaczął szantażować byłego szefa, iż o ile zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, aby ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. To skłoniło go do wygłoszenia zdania na temat upadłej arystokracji, polskim społeczeństwie pozbawionym inteligencji oraz dodatkowo sile żydowskiego narodu. Niewierzący w takie zakończenie, przekonany o pobycie przyjaciela w pracowni Geista, stary subiekt postanowił otworzyć sklep będący konkurencją dla Szlangbauma.
[42472] [42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526]