Lalka dla odważnych
. ". Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. Franca zazwyczaj sprowadzano do sklepu (…)”. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka.". Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, aby ją w późniejszym czasie spostrzec: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Pan Ignacy zachwycał się nowym sklepem, położonym przy Krakowskim Przedmieściu. Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Stanisław przystał na tę propozycję i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (zwłaszcza wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Pan Tomasz poprosił, żeby 1szy dochód pieniężny wypłacił mu z góry, a późniejszych by nie oddawał mu do ręki, lecz dokładał do jego funduszu.
Opowiedziała o liście, który przysłał jej Krzeszowski i szacunku, z jakim wyraża się o jej gościu baron. Na pytanie o sposobność podziękowania za jego dotychczasowe uprzejmości, rycerskim tonem poprosił o pozwolenie służenia jej w każdej chwili i we wszystkim, po czym pożegnał się i wyszedł. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym poprzez Warszawiaków wielkim artyście. Łęcki był bardzo zdenerwowany. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Gość zapytał, czy może się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał wręcz, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Łodzi o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki potraktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, przez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Któregoś dnia pan Ignacy poinformował przyjaciela o ważnej nowinie: Ludwik Stawski żył pod przybranym nazwiskiem w Algierze, wskutek czego jego żona zrezygnowała z założenia sklepu i, aby uniknąć dalszego wstydu - zastanawiała się nad wyjazdem pod Częstochowę. Na wieść o nowych długach męża i podejrzewając jego rychłego powrotu – zleciła Maruszewiczowi kupno nowych kapci i szlafroka.
[42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96]