Lalka dla odważnych
O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Franca zazwyczaj sprowadzano do sklepu (…)”. Poinformował przyjaciela o własnych planach: miał intencja rozszerzyć sklep oraz dodatkowo, żeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było paru senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte w późniejszym czasie wydarzeniami politycznymi i podróżami..”. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że stara się wkraść się, przez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji. Łęcka uświadomiła sobie, iż za każdym razem wzbudzali w niej odrazę inni ludzie żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery.. Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Jego bitewną przygodę zakończył upadek węgierskiej twierdzy. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, ażeby nie stało się zadość zakładowi damy.
Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Wyczyny Stanisława cały czas ją zaskakiwały. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy poprzez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (podobnie prawa się przedstawiała, jeżeli już chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór też chodzili na przedstawienia). Do sklepu przyszli pan Mraczewski z Rosjaninem Suzinem, partnerem Stanisława w interesach, który próbował namówić wspólnika na biznes w Paryżu i duży zarobek. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Stach spędził u niego jeszcze trzy lata, podczas których Rzecki uczył go losów dynastii Bonapartych. Przestał zaglądać do książek, w dużej liczbie przypadków nie wracał na noc: „Swój balon z wiatrakiem rzucił w kąt, gdzie go niebawem zasnuła pajęczyna; butlę do robienia gazów oddał stróżowi na wodę, do książek nawet nie zaglądał”. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie demonstrował się najlepiej. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Gdy wraz z prezesową robił codzienny przegląd stodół, obór i inwentarza, po raz pierwszy spotkał otyłych parobków i porządne czworaki. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na umieszczenie pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Małżeństwo się pogodziło. Jakby tego było niewiele, zatroszczył się o finansową przyszłe dni pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Bez ustanku analizował imię „Izabela”: zamierzał nawet zakupić nieznaczny folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”.
[12041] [12042] [12043] [12044] [12045] [12046] [12047] [12048] [12049] [12050] [12051] [12052] [12053] [12054] [12055] [12056] [12057] [12058] [12059] [12060] [12061] [12062] [12063] [12064] [12065] [12066] [12067] [12068] [12069] [12070] [12071] [12072] [12073] [12074] [12075] [12076] [12077] [12078] [12079] [12080] [12081] [12082] [12083] [12084] [12085] [12086] [12087] [12088] [12089] [12090] [12091] [12092] [12093] [12094] [12095]