125 spersonalizowanej

Lalka dla odważnych

. Do lokalu mieszkalnego rodziny Rzeckich przychodziło w większości wypadków dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (też woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli wszyscy ludzie (nawet pan Domański ciut lubił anyżówkę), niemniej jednak roztropni politycy”. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, dosłownie powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od ludzi. Pan Tomasz bywał kiedyś nawet na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego mieszkanie przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Izabela Łęcka była schludną kobietą, wychowaną w komfortowych założeniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. Właściwie każde jej życzenie czy marzenie było spełniane zaraz. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję ludzie więc, jeżeli zgodzisz się, trzy tysiące rubli pożyczki na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Mimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. W tym samym czasie Izabela wróciła do mieszkania bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to należy Wokulski, „intuicyjny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Przez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie prawie że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Nawet pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa.

Bohater nie odmówił. Po śnie, w którym Wokulski opiekował się jej domem, dbał o posag, postanowiła zaprosić go na obiad (aby wykorzystać jego bardzo dobry charakter). Rozdział XVII Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń Powrócił do mieszkania wieczorem. Zaniósł natomiast korespondencję. Z rozmowy poprzez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-szy raz spotkał się z przyjacielem.. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle wyłącznie mając przytomności, żeby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi.. W następnym mieszkaniu, zajmowanym poprzez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (edukacji angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że przenigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Zdenerwowała się jednakże zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku.

[70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124]