Lalka dla odważnych
głupstwo eskapadę do Turcji. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni. Pan Tomasz bywał kiedyś wręcz na dworach: francuskim, wiedeńskim i włoskim, a poprzez jego lokal mieszkalny przewijała się ówczesna śmietanka towarzyska. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez całe miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy...”. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że pragnie ją tym zakupić... Wpatrzył się lepiej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że niemalże słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. Poprzez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie omal że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy.
Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w kilka dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Łęcka zapytała o szczegóły firmy, do której wszedł jej ojciec. Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Oprócz tego hrabina odradzała młodszej krewnej wypad do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Nie był to jedyny gość - ze względu na obecność Wokulskiego, do sklepu Minclów przychodziła Kasia Hopfer. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Katowicach o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki uznawały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu przez Wokulskiego. Do kobiety docierała w pewnych sytuacjach pomysł, iż to prawdopodobnie efekt częstej bytności u nich pana Stanisława i jego pomocy przy pomnażaniu kapitalików gości. Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. To wszystko jednak pozwoliło kobiecie zdawać sobie sprawę uczucie, którym obdarzyła bohatera. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeżeli już zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. W tym okresie czasu wykonał wiele dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne.
[30488] [30489] [30490] [30491] [30492] [30493] [30494] [30495] [30496] [30497] [30498] [30499] [30500] [30501] [30502] [30503] [30504] [30505] [30506] [30507] [30508] [30509] [30510] [30511] [30512] [30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540] [30541] [30542]